2/01/2017

I.VII

Parę dni później zadzwonił do mnie telefon, który można powiedzieć, że zmienił moje życie. To był Damen. Chciał, żebym jeszcze raz przytoczył wszystkie podejrzane sytuacje z Wilhelmem. Dużo ich było tak naprawdę. Ostatnio się to po prostu nasilało. Mogłam mu wszystko powiedzieć od początku do końca, ale nie wiem, czy by to w czymś pomogło. Ale zebrałam się i poszłam w wyznaczone miejsce. Chyba nie miałam nawet wyboru co do tego, prawda?
Usiadłam naprzeciw jego, jakbyśmy bylina prawdziwym przesłuchaniu i kazał mi mówić wszystko od początku do końca. Powiedziałam mu, że widziałam jego podejrzliwe spojrzenia, kiedy przychodziłam do salki na spotkanie z jego rodzicami i mówiłam o nowych badaniach i poszlakach. Za każdym razem, nawet jak poszliśmy na poszukiwania tego stwora razem. Za każdym razem nasłuchiwał tego, co mówię. Zwracałam na to bardzo uwagę.
Ostatnio miałam zanieść im wyniki tej analizy i powiedziałam mu o tym. Mieliśmy ze sobą krótką pogawędkę, a po chwili chcieliśmy iść w swoje strony i to się stało. Nikogo innego nie było na mieście, bo każdy o tych porach pracował przecież. Mówiłam wszystko zwięźle i z wielkimi detalami, jeśli je pamiętałam. Zdziwił mnie fakt, że on nic z mojej torby nie zabrał. Chyba, że zrobił jakieś zdjęcie.
Damen podziękował mi za moje zeznania. Chciał jeszcze dowiedzieć się, co ma Wilhelm do powiedzenia. Ruszał już do wyjścia, ale ja jednak go na chwile zatrzymałam.
- Damen - powiedziałam. - Muszę ci jeszcze o czymś powiedzieć.
On usiadł jeszcze na swoim krześle.
- Słucham - odpowiedział.
Rozsiadłam się wygodnie w fotelu i zaczęłam mu opowiadać o tych dziwnych kształtach, które zaczęłam widywać. Nie mogłam powiedzieć, c to dokładnie było, ale nie wyglądało na człowieka. Czarne cienie.. jakieś kształty. Damen wziął to pod uwagę i sam powiedział, że raz widział coś takiego. Myślał jednak, że coś mu się zdaje i nie miał zamiaru nikomu o tym powiedzieć.
Wstałam i wyszłam z tego pokoju. Chciałam jak najszybciej wrócić do laboratorium i zacząć kolejne badania. Po drodze widziałam jednak ludzi wychodzących ze środka budynku. Dlaczego? Zaczęłam się zastanawiać.
Wbiegłam do środka i zauważyłam kolejne zmasakrowane ciało. To był kolejny pracownik tego miejsca. Dlaczego został zamordowany? Zastanawiało mnie to bardzo. Nachyliłam się nad nim i zauważyłam rany takie jak u poprzedniego zabitego. Był kompletnie przedziurawiony, ktoś go na pewno szarpał. Nie pozwolił mu na bezbolesny zgon. Nie chciałam nawet wiedzieć, co on czuł, jak ktoś go szarpał. Po chwili jednak zauważyłam Wilhelma, który zamykał drzwi do budynku. Spojrzałam na niego.
- To ty? - wskazałam na ciało.
On niestety zaprzeczył. A więc kto to był?
- To co tutaj robisz? - zapytałam.
Kazał mi się tylko odwrócić. Za mną stało stworzenie człowieko podobne. Dotknęłam je - było bardzo silne i mocne,. Twarde jak stal. Odsunęłam się.
- Tego właśnie szukacie ? - zapytał.
Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Wszystko mnie zaczęło przerażać. Odwróciłam się powoli w stronę Wilhelma.
- Serce może ich kontrolować, wiesz? - zapytał. - Możesz powiedzieć to im.
Czyli Wilhelm je kontrolował? Czułam się jak w złym koszmarze. Chciałam się już obudzić, ale niestety. To nie był mój szczęśliwy dzień.
- Czego chcesz? - zapytałam.
On nie odpowiedział mi, tylko zaczął chodzić po pomieszczeniu. Wiedziałam,  że nie będzie łatwo z nim .. Że nie dowiem się tak szybko jakichkolwiek informacji. Przecież to był Wilhelm. Odsunęłam się bardziej od tej kreatury. Skorzystałam z tego, że Wilhelm był daleko od drzwi i nie zwracał na mnie uwagi. Przekręciłam kluczyk zostawiony w drzwiach i otworzyłam je lekko. Po chwili gwałtownie wyszłam zamykając za sobą drzwi na klucz. Bałam się cholernie. Wilhelm ne zauważył mojej obecności. Zaczęłam biec w stronę domu Feinów, ale po drodze zauważyłam znowu te kształty.
Czyżby nadchodziła inwazja?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz