Spanikowałam, bo nie wiedziałam jak się teraz wydostaniemy. Drynian zawołał mnie, po czym powiedział, że Damen wie jak dojść do bazy, do miasta. Musieliśmy jednak biec najszybciej jak potrafimy. Zgodziłam się.
Ruszyliśmy w stronę miasto co chwilę oglądając się za siebie, czy ten potwór przeżył. Na nasze szczęście nie widzieliśmy nawet cienia. Zatrzymaliśmy się po półgodzinnym biegu. Damen spojrzał na mnie.
- Masz te próbki? - zapytał.
Nie wiedziałam jak się zachować, bo pierwszy raz się do mnie odezwał. Zaglądnęłam do swojej torby i przeszukałam ją.
- Tak, mam - odpowiedziałam
On podszedł do Dryniana i szepnął mu coś do ucha, po czym Drynian podszedł do mnie, a Damen pobiegł w drugą stronę. Patrzyłam na sylwetkę Feina jak się oddalał. Drynian złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć.
- Dlaczego on to zrobił? - wyrwałam się.
- Tam są nasi ludzie - westchnął Drynian. - On nie mógł ich tam zostawić, a ty musisz jak najszybciej zanieść te próbki do laboratorium.
Wiedziałam, że moje zadanie mogło być najważniejsze. Każdy, kto przyjechał ze mną osłaniał mnie, abym zebrała te nędzne próbki. Miałam bardzo proste zadanie - zanieść je do miasta i zbadać. Przełożyłam torbę przez ramię i zaczęłam biec w stronę miasta.
Co pół godziny Drynian zatrzymywał się na pięć minut, by odetchnąć i napić się wody. Ciągiem nie dalibyśmy rady tam dobiec, ale po czterech godzinach udało nam się. Żałowałam, że nie zapisałam się na siłownie i tego, że to miasto było aż tak oddalone od miejsca pobytu tego stworzenia. Chociaż to było szczęście akurat, inaczej zabiłby nas wszystkich.
Podeszliśmy do bramy i pokazaliśmy swoje identyfikatory. Od razu nas wpuścili. Razem z Drynianem jak najszybciej dostaliśmy się do sali obrad założycieli miasta. Tam wyciągnęłam próbki i pokazałam Christophowi i Celene. Spojrzałam w stronę drzwi i zauważyłam Wilhelma, który podejrzliwie patrzył na to wszystko. Przypatrywałam mu się chwilę - najpierw spoglądał na próbki, a później wykręcił do kogoś numer. Nie chciałam nawet pytać, co mu się stało. Pani Fein spojrzała na mnie i na Dryniana - jeździła po nas wzrokiem.
- A gdzie mój syn? - zapytała po chwili.
Spojrzałam w dół, a Drynian chrząknął.
- Dostałem rozkaz od niego zaprowadzenia dziewczyny do miasta - odpowiedział. - A sam Damen poszedł ratować innych.
Celene spojrzała na Christopha.
- On zawsze robi, co uważa za słuszne - westchnęła. - Możecie już iść.
Po tych słowach zabrałam próbki ze sobą i wyszłam z sali. Przeszłam obok Wilhelma, którzy spojrzał na mnie bardzo podejrzliwie, chociaż jak później zauważyłam patrzył tylko na moją torbę. Pobiegłam najszybciej do windy, bo nie wiedziałam, co naprawdę działo się w Wilhelma głowie. Zjechałam na sam dół. Wychodząc spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 22:30, a więc zostało pół godziny do godziny policyjnej. Po 23 na tygodniu zabraniało się wychodzić z domów, więc zamiast do laboratorium musiałam pospieszyć się do mieszkania.
Zatrzymałam taksówkę i przyjechałam pod sam dom. Weszłam do środka i zamknęłam wszystkie zamki na klucz. Położyłam torbę w moim pokoju i rozebrałam się do naga.
- Czas na chwilę odpoczynku - powiedziałam puszczając gorącą wodę do wanny, po czym weszłam do niej i zaczęłam się relaksować.
Mój relaks jednak zakłóciło pukanie do drzwi. Owinęłam się w ręcznik i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zauważyłam Damena Feina. Trzymał w ręku pudełko.
- Jutro o godzinie 7 w laboratorium - podał mi pudełko. - Przy mnie otworzysz pudełko i zbadasz zawartość wraz z próbkami.
Wzięłam do rąk pudełko i spojrzałam na niego.
- Tak jest - odpowiedziałam.
- Miłej nocy - odwrócił się i poszedł.
Zamknęłam drzwi i położyłam na stole pudełko. Wbiegłam na górę i ubrałam piżamę. Po całym dniu szybko poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz