1/22/2017

I.V

Obudziłam się zupełnie w innym miejscu, którego nie mogłam rozpoznać. Rozglądnęłam się dookoła i zauważyłam brak mojej torby. Spanikowałam, ale po chwili uspokoiłam się widząc torbę w kącie. Wstałam powoli czując ból w całym ciele i podeszłam do kąta. Zaczęłam przeszukiwać całą torbę, ale nic nie znikło. Przełożyłam ją przez ramię i uchyliłam lekko drzwi. Zauważyłam korytarz, na który po cichu wyszłam. Próbowałam rozpoznać to miejsce, ale nie mogłam. Na samym końcu korytarza napotkałam sterczących przy schodach Damena i Dryniana. Spoglądnęłam na nich, a konkretnie na Damena,On uśmiechnął się tajemniczo i spojrzał w kierunku Dryniana.
- Znalazłem cię padniętą na ulicy - zaczął Drynian.
Podrapałam się po głowie próbując przypomnieć sobie cokolwiek sprzed paru godzin.
Pustka.
- Zostaniesz przesłuchana - dopowiedział Damen.
Spojrzałam na niego jakbym miała iść na skazanie. Dlaczego miałabym być przesłuchiwana? Po chwili jednak zrozumiałam dlaczego. Wyciągnęłam z torby wszystkie papiery dotyczące analizy. Podeszłam do Damena i wręczyłam je.
- Po tym jak poszedłeś odkryłam coś, o czym musicie wiedzieć - westchnęłam.
Popatrzył mi w oczy dając mi do zrozumienia, że przyjął rozkaz. Odsunęłam się i spojrzałam w kierunku drugiego chłopaka. Chrząknęłam, po czym przeprosiłam ich obu i zeszłam. Przez chwilę czułam jeszcze ich wzrok na moich plecach, ale to minęło. Wyszłam z budynku i zorientowałam się, że byłam w rezydencji Feinów. Stąd roiło się tam od ochroniarzy, sprzątaczek i gosposi. Wyszłam za bramę i zauważyłam ponownie Wilhelma. Odwróciłam od niego wzrok i poszłam dalej nie zwracając na niego uwagi. Zauważyłam taksówkę, więc podbiegłam do niej.
To był kierunek dom.
Po piętnastu minutach byliśmy już na miejscu. Otworzyłam drzwi do domu i zamknęłam je od razu. Położyłam torbę na stole i ściągnęłam buty. Usiadłam wygodnie w fotelu i wykręciłam numer do mojej mamy. Od razu odebrała.
- Halo?
- Cześć mamo, nie przeszkadzam? - zapytałam.
- Nie, coś się stało?
- Tak, właśnie - zawahałam się chwilę nad tym, czy powiedzieć mamie o sprawie sprzed paru godzin. Jednak wolałam, żeby wiedziała. - Chodzi o Wilhelma...
- Tak?
- Zaatakował mnie - westchnęłam.
Zapadła cisza. Sprawdziłam telefon i okazało się, że połączenie zostało przerwane.
Westchnęłam.
Wstałam i podeszłam do kuchni zrobić sobie kolację, po czym położyłam się do łóżka. Nie chciałam dłużej być sama. Zbliżała się wojna z czymś, o czym nie mieliśmy bladego pojęcia. Prędzej czy później i tak umrzemy.. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz